Czy mieszkań w Polsce nadal brakuje?
Jedni specjaliści mówią, że w Polsce może brakować nawet 2 mln mieszkań. Inni, że do 2060 r. liczba ludności może spaść o 4,8-6,6 mln (prognozy GUS), a więc mieszkań będzie za dużo. Kto ma rację?
Problem nie tkwi w braku ilości mieszkań, czy też ich ewentualnym nadmiarze za kilkadziesiąt lat, ale z niedopasowaniem standardu większości mieszkań oraz przeludnieniem obecnych mieszkań.
Obecnie na jednego mieszkańca Polski przypada jedynie 1,2 pokoju, podczas gdy średnia unijna to 1,7 – jesteśmy w tej statystyce niemal na samym końcu, gdyż za nami są tylko Rumunia i Słowacja. Szacuje się, że w Polsce do 2040 r. udział osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie do około 30%, a liczba osób powyżej 80 roku życia zwiększy się o ponad milion! Mediana wieku Polaków osiągnie 48 lat wobec obecnych 42 lat, a co czwarte gospodarstwo domowe będzie jednoosobowe.
Teoretycznie pod koniec 2025 r. zasób domów i mieszkań w Polce było niemal 16,2 mln przy około 15,6 mln gospodarstw domowych. Niestety szacunkowo ponad milion z tych lokali nie nadaje się do trwałego zamieszkania ze względu na stan techniczny, standard lub położenie. Jednocześnie rośnie grupa gospodarstw, które posiadają drugi dom — wakacyjny lub inwestycyjny (ok. kilkunastu procent). Do tego dochodzi rosnąca ilość cudzoziemców (obecnie ok. 2-4 mln) – coraz więcej obcokrajowców docenia rozwój i jakość życia w Polsce i chce tu mieszkać. My z kolei potrzebujemy siły roboczej więc tendencja ta będzie rosnąć.
Kolejnym czynnikiem zaburzającym proste arytmetyczne wyliczenia w ilości mieszkań jest fakt, że niemal 54% Polaków w wieku 25-34 lata mieszkało nadal w domu rodzinnym (dane Eurostat za 2024 r.) i jest to jeden z najwyższych wyników w UE, wynoszący niemal dwukrotnie więcej niż unijna średnia!
Najważniejszym jednak „zaburzeniem” w sporze czy mieszkań jest za dużo czy za mało, jest obecne niedopasowanie zasobów do realnych potrzeb Polaków. Ponad 70% mieszkań w Polsce powstało przed 1995 r., a ich efektywność energetyczna najczęściej mocno odbiega od współczesnych standardów.
Obecnie nie mamy więc do czynienia z prostym deficytem liczbowym mieszkań, lecz z niedopasowaniem zasobu do zmieniającej się demografii i rosnących oczekiwań jakościowych. Dodać do tego należy także problem odpływu mieszkańców z małych miast do największych ośrodków i ich stref podmiejskich. Obecnie to właśnie w metropoliach koncentruje się dziś rynek pracy, edukacja i usługi, a wraz z nimi realny popyt na mieszkania. Jednocześnie przy zmieniającej się strukturze gospodarstw domowych rośnie liczba singli i par bez dzieci, co także wpływa na ilość i rodzaj zapotrzebowania na inny standard nieruchomości.
Nadal więc potrzebujemy znaczącej liczby nowoczesnych mieszkań, ale też innego ich typu — bardziej kompaktowych, funkcjonalnych, dobrze skomunikowanych, a przede wszystkim projektowanych w sposób estetyczny i uniwersalny, bez barier architektonicznych. Przy starzejącym się społeczeństwie będzie coraz większy popyt na nieruchomości mieszkaniowe, które posiadają cechy przyjazne osobom starszym, takie jak nowoczesna i niezawodna winda czy dobra dostępność infrastruktury w najbliższym sąsiedztwie osiedla. Z kolei młodzi będą wymagać coraz lepszej jakości, wysokiej estetyki, dopasowania metraży do ich potrzeb i praktyczności (miejsca parkingowe, atrakcyjne tereny wspólne.)
Na wszelkie dane statystyczne nie możemy patrzeć wprost – jedynie na wynik matematyczny ile jest mieszkań, a ile osób. Musimy przede wszystkim wziąć pod uwagę, że mieszkań w nowym, lepszym standardzie nadal będzie brakowało, gdyż stary zasób nie spełnia rosnących oczekiwań rynku i zmieniających się trendów.
Nadal więc dobrze wykonane mieszkanie, znajdujące się na nowym osiedlu, z dobrze dobraną lokalizacją względem centrum i zaplecza usługowego, znajdujące się w miejscowości z rozwiniętym rynkiem pracy i dobrą komunikacją z pobliską metropolią (odległość do stacji PKP), będzie dobrą inwestycją na przyszłość. Naszym zdaniem Sochaczew, wraz z bogatą ofertą od najlepszych deweloperów, idealnie się w ten trend wpisuje!
