Inwestycje w nieruchomości zagraniczne są kuszące, ale nie każdy kierunek jest bezpieczny, co pokazuje obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Inwestorom pragnącym kupić nieruchomości poza granicami Polski nasza firma zawsze doradzała jeden słuszny kierunek – kraje Unii Europejskiej. Kraje z miarę podobną kulturą, objęte wspólnym prawem UE, jednolitą walutą, w których nie ma niebezpiecznego dla każdej dziedziny życia fundamentalizmu religijnego i do których można dojechać drogą lądową.
Zaletą nieruchomości położonych w Unii Europejskiej jest bardzo szeroka oferta, deweloperzy mają już duże doświadczenie w budowie domów sezonowych, a wyspecjalizowane firmy zarządzające nieruchomościami pod nieobecność właścicieli stały się standardem. Istotnym czynnikiem jest także dostępność komunikacyjna – rozbudowana siatka połączeń lotniczych oraz możliwość alternatywnej drogi lądowej, co sprawia że podróż do domu z Hiszpanii, Portugalii czy Włoch jest możliwa nawet po wybuchu wulkanu (case Islandii w 2010 r.), czy też jak obecnie podczas konfliktu wojennego (połączenia lotnicze z Dubaju są obecnie zablokowane). Efekt jest taki, że kraje bezpieczne, zlokalizowane w Unii Europejskiej, słoneczne i dobrze skomunikowane stabilnie drożeją i wszystko wskazuje na to, że nadal będą drożeć. Są to więc kierunki bezpieczne, zarówno jako drugi dom, jak i inwestycja kapitału.
Oczywiście część niedoświadczonych inwestorów na pewno skusi się potencjalnie wyższymi stopami zwrotu i wybiorą bardziej odległe rynki rozwijające się, takie jak Dominikana czy Oman oraz najpopularniejszy obecnie w świecie celebrycki Dubaj. Osobiście znamy przypadki, gdy inwestorzy szukając wyższy stóp zwrotu, lub bazując na opiniach pseudodoradców inwestycyjnych lub „wybitnych” trenerów biznesu, skierowali się w stronę „atrakcyjniejszych” nieruchomości właśnie w Dubaju. Niemniej jednak trzeba się dobrze zastanowić, czy na pewno zakup nieruchomości na „spotkaniu inwestycyjnym” organizowanym w hotelu, podobnie jak podczas sprzedaży garnków Zepter, jest dobrym sposobem na bezpieczną inwestycję …
Przestrzegamy i apelujemy – w inwestycjach nie ulegajmy modzie, emocjom, czy też szemranym doradcom i celebrytom z kolorowych magazynów.
Jedni specjaliści mówią, że w Polsce może brakować nawet 2 mln mieszkań. Inni, że do 2060 r. liczba ludności może spaść o 4,8-6,6 mln (prognozy GUS), a więc mieszkań będzie za dużo. Kto ma rację? Problem nie tkwi w braku ilości mieszkań, czy też ich ewentualnym nadmiarze za kilkadziesiąt lat, ale z niedopasowaniem standardu większości mieszkań oraz przeludnieniem obecnych mieszkań.
Obecnie na jednego mieszkańca Polski przypada jedynie 1,2 pokoju, podczas gdy średnia unijna to 1,7 – jesteśmy w tej statystyce niemal na samym końcu, gdyż za nami są tylko Rumunia i Słowacja. Szacuje się, że w Polsce do 2040 r. udział osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie do około 30%, a liczba osób powyżej 80 roku życia zwiększy się o ponad milion! Mediana wieku Polaków osiągnie 48 lat wobec obecnych 42 lat, a co czwarte gospodarstwo domowe będzie jednoosobowe.
Teoretycznie pod koniec 2025 r. zasób domów i mieszkań w Polce było niemal 16,2 mln przy około 15,6 mln gospodarstw domowych. Niestety szacunkowo ponad milion z tych lokali nie nadaje się do trwałego zamieszkania ze względu na stan techniczny, standard lub położenie. Jednocześnie rośnie grupa gospodarstw, które posiadają drugi dom — wakacyjny lub inwestycyjny (ok. kilkunastu procent). Do tego dochodzi rosnąca ilość cudzoziemców (obecnie ok. 2-4 mln) – coraz więcej obcokrajowców docenia rozwój i jakość życia w Polsce i chce tu mieszkać. My z kolei potrzebujemy siły roboczej więc tendencja ta będzie rosnąć. Kolejnym czynnikiem zaburzającym proste arytmetyczne wyliczenia w ilości mieszkań jest fakt, że niemal 54% Polaków w wieku 25-34 lata mieszkało nadal w domu rodzinnym (dane Eurostat za 2024 r.) i jest to jeden z najwyższych wyników w UE, wynoszący niemal dwukrotnie więcej niż unijna średnia!
Najważniejszym jednak „zaburzeniem” w sporze czy mieszkań jest za dużo czy za mało, jest obecne niedopasowanie zasobów do realnych potrzeb Polaków. Ponad 70% mieszkań w Polsce powstało przed 1995 r., a ich efektywność energetyczna najczęściej mocno odbiega od współczesnych standardów.
Obecnie nie mamy więc do czynienia z prostym deficytem liczbowym mieszkań, lecz z niedopasowaniem zasobu do zmieniającej się demografii i rosnących oczekiwań jakościowych. Dodać do tego należy także problem odpływu mieszkańców z małych miast do największych ośrodków i ich stref podmiejskich. Obecnie to właśnie w metropoliach koncentruje się dziś rynek pracy, edukacja i usługi, a wraz z nimi realny popyt na mieszkania. Jednocześnie przy zmieniającej się strukturze gospodarstw domowych rośnie liczba singli i par bez dzieci, co także wpływa na ilość i rodzaj zapotrzebowania na inny standard nieruchomości.
Nadal więc potrzebujemy znaczącej liczby nowoczesnych mieszkań, ale też innego ich typu — bardziej kompaktowych, funkcjonalnych, dobrze skomunikowanych, a przede wszystkim projektowanych w sposób estetyczny i uniwersalny, bez barier architektonicznych. Przy starzejącym się społeczeństwie będzie coraz większy popyt na nieruchomości mieszkaniowe, które posiadają cechy przyjazne osobom starszym, takie jak nowoczesna i niezawodna winda czy dobra dostępność infrastruktury w najbliższym sąsiedztwie osiedla. Z kolei młodzi będą wymagać coraz lepszej jakości, wysokiej estetyki, dopasowania metraży do ich potrzeb i praktyczności (miejsca parkingowe, atrakcyjne tereny wspólne.)
Na wszelkie dane statystyczne nie możemy patrzeć wprost – jedynie na wynik matematyczny ile jest mieszkań, a ile osób. Musimy przede wszystkim wziąć pod uwagę, że mieszkań w nowym, lepszym standardzie nadal będzie brakowało, gdyż stary zasób nie spełnia rosnących oczekiwań rynku i zmieniających się trendów.
Nadal więc dobrze wykonane mieszkanie, znajdujące się na nowym osiedlu, z dobrze dobraną lokalizacją względem centrum i zaplecza usługowego, znajdujące się w miejscowości z rozwiniętym rynkiem pracy i dobrą komunikacją z pobliską metropolią (odległość do stacji PKP), będzie dobrą inwestycją na przyszłość. Naszym zdaniem Sochaczew, wraz z bogatą ofertą od najlepszych deweloperów, idealnie się w ten trend wpisuje!
Zgodnie z informacjami z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po przeanalizowaniu dokumentacji wskazany został wykonawca dwóch spośród czterech odcinków prac przy poszerzeniu autostrady A2 – od granicy województw łódzkiego i mazowieckiego do węzła Konotopa.
Najkorzystniejszą ofertę dla dwóch odcinków o łącznej długości blisko 43 km złożyła firma Strabag. Realizację prac na odcinku od granicy województwa do węzła Grodzisk Mazowiecki (25,4 km) wyceniła ona na 344,7 mln zł, a na dalszej części autostrady do węzła Konotopa (17,2 km) na kwotę 256,9 mln zł. Jak informuje GDDKiA obie oferty zdobyły najwięcej punktów, spełniają wszystkie wymagania i mieszczą się w budżecie przeznaczonym na realizację tych części trasy.
Na dwóch pozostałych odcinkach, węzeł Łódź Północ – Łyszkowice (27,9 km) oraz Łyszkowice – granica województw łódzkiego i mazowieckiego (21,8 km), nadal trwa badanie złożonych ofert.
Ostatnimi dniami media do czerwoności rozgrzał „news” jednego z lokalnych portali internetowych na temat likwidacji Gminy Sochaczew przez Burmistrza Miasta. Abstrahując od coraz niższego poziomu treści, jakie można znaleźć w internecie, należy jasno stwierdzić, że pomysł nie jest autorską ideą Burmistrza (tego typu zabiegi są obecne już od lat), a sednem sprawy jest POŁĄCZENIE Gminy i Miasta i płynące z tego korzyści i możliwości. Korzyści i szans, zarówno dla mieszkańców Gminy, jak i Miasta, jest o wiele więcej niż potencjalnych wad i zagrożeń.
Nieszczęściem naszej Małej Ojczyzny jest fakt, że nigdy nie mieliśmy dobrej współpracy Gminy z Miastem (lub Miasta z Gminą – nie ma znaczenia, gdzie jest problem, chodzi o konsekwencje braku współpracy). Przykładem może być obecne zakończenie współpracy Gminy z Miastem w zakresie komunikacji – autobusy ZKM przestaną wjeżdżać na teren gminy. Obecnie Miasto nie ma już możliwości dalszego rozwoju (choćby ze względu na ograniczenia geograficzne), z kolei Gmina dość intensywnie korzysta z zasobów Miasta (wystarczy rano stanąć przy ul. Płockiej i zobaczyć korek aut wjeżdżających z Gminy „w granice” Miasta). Przykładów można podawać bez końca – basen, szkoły średnie, oczyszczalnia ścieków (wszystkie nieczystości płynne z Gminy trafiają właśnie do miejskiej oczyszczalni). Pewnym jest, że Gmina bez Miasta nie mogłaby funkcjonować, a Miasto bez Gminy nie rozwinie się bardziej. Dzieje się tak nie tylko w okolicach Sochaczewa – jest to trend znany z obszarów mocno rozwijających się.
Co przykładowo może dawać połączenie Gminy i Miasta:
planowanie przestrzenne na większym obszarze, a tym samym duże większe możliwości zabudowy obszarów dla połączonych terenów (choćby w kontekście nowouchwalanych planów ogólnych)
wspólne inwestycje (ileż chodników kończy się na granicy Miasta – przykładem ul. Dewajtis koło przedszkola)
możliwość realizowania większych i ambitnych inwestycji (vide Błonie, czy Grodzisk Mazowiecki)
profesjonalnie przygotowane i uzbrojone (kanalizacja) tereny inwestycyjne atrakcyjne dla inwestorów dających miejsca pracy i płacących podatki
Oczywiście można wymienić też wady – w Gminie … jest tańsza woda… Tylko należy pamiętać, że im bogatsze będzie Miasto, tym lepiej będzie się koło niego mieszkało i ceny wody nie są tu kluczowe.
Tak, jak wspomniano na wstępie, pomysł łączenia miasta z przyległymi terenami nie jest jedynie „wymysłem” naszych władz. Przykładem takiego udanego połączenia jest niewątpliwie przykład Zielonej Góry z 2015 roku. Zielona Góra przed połączeniem z gminą liczyła 111 tys. mieszkańców, w roku 2015 liczba ta wyniosła ponad 130 tys., natomiast powierzchnia miasta wzrosła z 58 km.kw. do 278 km.kw. Tym samym Zielona Góra stała się większa od Gdańska i Poznania oraz została szóstą aglomeracją w kraju pod względem powierzchni! Po połączeniu miasta z gminą bariery rozwojowe zostały uwolnione, ponieważ brakowało terenów inwestycyjnych oraz mieszkaniowych, a w granice miasta został włączony kompleks naukowo-technologiczno-przemysłowy. Polecamy poczytanie wielu opracowań na ten temat, które jasno pokazują, że był to duży sukces i kamień milowy rozwoju Zielonej Góry. Polecamy także wycieczkę w tamte okolice – sami dość często tam jesteśmy odwiedzać przyjaciół, którzy specjalnie przenieśli się w tamtejsze regiony z drugiego końca Polski.
Absolutnie podkreślamy, że nie stajemy tu w personalnej obronie Pana Burmistrza (z którym z wieloma kwestiami się nie zgadzamy, ale bezapelacyjnie łączy nas wspólne zamiłowanie do jak najlepszego dobra naszej Małej Ojczyzny), ale w obronie naprawdę wspaniałej „inwestycji”, jaką może być połączenie Miasta i Gminy. Tym bardziej w obecnej chwili, gdy tuż „za miedzą” rośnie warta dziesiątki miliardów złotych inwestycja Port Polska (CPK), gdzie pracować ma nawet 35 tys. osób! Te osoby będą chciały gdzieś mieszkać, gdzieś robić zakupu, pójść na basen, do kina. To wielka szansa dla naszego regionu, porównywalna ze skokiem jakiego Polska doznała od 2004 r., gdy weszliśmy do Unii Europejskiej. Na takie wyzwanie należy się przygotować i naszą szansą może być właśnie idea połączenia Gminy i Miasta. Dlaczego nie chcielibyśmy być 45-tysięcznym miastem, które zamiast 26 km.kw. ma powierzchnię 117 km.kw.? Bądźmy nowoczesnym miastem, położonym tuż koło stolicy kraju, z terenami idealnymi zarówno pod inwestycję, jak i do zabudowy jednorodzinnej, wraz z bogatą infrastrukturą i sprawnie zarządzaną administracją!
Chyba już czas schować do kieszeń małostkowość, odrzucić historyczne nieszczęścia jakie gnębiły nasze okolice i sprawnie wykorzystać jedną z najlepszych lokalizacji w Polsce. Sochaczew położony jest w wyjątkowym miejscu, pomiędzy Warszawą, a Łodzią, w centrum najszybciej rozwijającego się w Unii Europejskiej kraju i grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
Portal Rynekpierwotny.pl opublikował dane dotyczące cen nowych mieszkań obejmujące siedem największych metropolii w Polsce, czyli Warszawę, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, Łódź i Katowice (wraz z okolicznymi miastami).
Według autorów raportu średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań oferowanych przez warszawskich deweloperów poszła w górę o 4% względem grudnia 2025 r., do ok. 19,1 tys. zł. W ujęciu rocznym we wszystkich metropoliach średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań była w styczniu wyższa: o 1 proc. w Łodzi, o 2% w Krakowie i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (Katowice i okolice), o 3% we Wrocławiu, o 4% w Poznaniu, o 8% w Warszawie oraz o 11% w Trójmieście.
Co ciekawe zarówno w przypadku Trójmiasta oraz Warszawy pogorszyła się dostępność lokali w bardziej przystępnych cenach, czyli w przedziale 12-15 tys. zł za metr kwadratowy. Zwiększyła się za to ilość mieszkań droższych – coraz częściej w ofercie warszawskich deweloperów można spotkać mieszkania, których średnia cena za metr kwadratowy wynosiła ok. 24,4 tys. zł.
Jak podaje portal Bankier.pl Warszawa znalazła się na trzecim miejscu najbardziej atrakcyjnych miast dla inwestycji na rynku nieruchomości w Europie w 2026 roku, ustępując jedynie Londynowi i Madrytowi – wynika z badania CBRE (CBRE Group to międzynarodowa firma świadcząca usługi doradcze na rynku nieruchomości komercyjnych ) opublikowanego w raporcie „European Investor Intentions Survey 2026”! W badaniu CBRE inwestorzy wskazywali rynki, które ich zdaniem powinny osiągnąć najwyższe całkowite stopy zwrotu z nieruchomości w 2026 roku, z pominięciem rynku rodzimego.
Cytowany w komunikacie prasowym dyrektor w dziale rynków kapitałowych CBRE ocenił, że „Wyniki badania dowodzą coraz silniejszej pozycji Warszawy wśród najbardziej konkurencyjnych rynków nieruchomości komercyjnych w Europie. Stolica Polski przestała już być postrzegana wyłącznie jako rynek regionalny – lider Europy Środkowo-Wschodniej, a funkcjonuje w jednym szeregu z dojrzałymi lokalizacjami inwestycyjnymi Europy Zachodniej. Z perspektywy inwestorów kluczowe znaczenie mają tu stabilne fundamenty makroekonomiczne, dobre prognozy wzrostu gospodarczego pod względem których wyprzedzamy resztę krajów regionu, a także silne fundamenty najmu oraz możliwe do uzyskania zwroty”.
Co to oznacza dla Sochaczewa położonego zaledwie 50 km od stolicy? Rynek warszawski zawsze implikował na poziom cen i zainteresowanie sochaczewskimi nieruchomościami. Sochaczew jest i będzie więc regionem, który także będzie się cieszył rosnącym zainteresowaniem inwestycyjnym. Należy także pamiętać, że już wkrótce nasz region odczuje również bardzo mocno i pozytywnie wszelkie działania związane z budową Portu Polska (CPK).
Biuro prasowe Polskich Elektrowni Jądrowych poinformowało, że spółka zleciła Agencji Rozwoju Pomorza analizę dostępnych i planowanych miejsc noclegowych w rejonie budowy elektrowni jądrowej w gminie Choczewo. Według wszelkich analiz w kluczowym momencie inwestycji na placu budowy może pracować nawet … 12 tys. osób!
Obiektem zleconej analizy mają być zarówno istniejące obiekty, jak i inwestycje planowane oraz będące w trakcie realizacji. Głównymi kryteriami wyboru będą m.in.: lokalizacja obiektu noclegowego w powiecie puckim, wejherowskim lub lęborskim oraz dogodny dojazd do placu budowy, nie dłuższy niż 45 minut.
Budowa dużej inwestycji, jaką będzie elektrownia jądrowa, to proces wymagający solidnego zaplecza organizacyjnego. Jednym z kluczowych elementów przygotowań jest zapewnienia odpowiednich warunków zakwaterowania dla pracowników realizujących projekt. Największe zapotrzebowanie przewidywane jest w latach 2030-2035, kiedy na placu budowy może pracować nawet 12 tys. osób. Rezultatem końcowym zleconej analizy będzie raport zawierający rekomendacje dotyczące efektywnego i długofalowego wykorzystania regionalnych zasobów noclegowych, z korzyścią zarówno dla inwestora, jak i lokalnych przedsiębiorców.
Dlaczego jest to ważne dla regionu Sochaczewa? Gdyż koło nas lada moment ruszy druga duża polska inwestycja – Port Polska (CPK) i nasz region za chwilę zmierzy się z podobnym wyzwaniem, które będzie także szansą na dynamiczny rozwój naszego miasta.
Koniec roku 2025 z fantastycznymi wiadomościami – Spółka Centralny Port Komunikacyjny, realizująca program inwestycyjny Port Polska (dawniej CPK) otrzymała ostateczną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla powstającego lotniska oraz dla urządzeń i obiektów niezbędnych do jego funkcjonowania.
Przypomnijmy, że decyzja środowiskowa ustala warunki środowiskowej zgody na realizację nowego lotniska, węzła kolejowego, dojazdu drogowego, przebudowy kolizji z istniejącą infrastrukturą w otoczeniu lotniska oraz określa zakres kompensacji i monitoringu środowiska.
W Nowy Rok 2026 wchodzimy więc z pewnością co do realizacji tego ważnego dla kraju, jak i regionu Sochaczewa, projektu!
Jaki był 2025 rok w nieruchomościach i co nas czeka w 2026 roku? Rok 2025 był niezwykle dynamicznym czasem na rynku nieruchomości, czego nie do końca zauważały media, wielokrotnie mijając się z prawdą. Cenowo 2025 był czasem stabilizacji, ale nie spadków cen. Oczywiście biorąc pod uwagę ceny realne (czyli uwzględniające inflację i dynamikę wynagrodzeń) okazuje się, że mieszkania są … najtańsze od kilkunastu lat.
Co przyniesie 2026 rok? Ogólnie należy stwierdzić, że w dynamicznie rozwijającym się kraju, jakim obecnie jest Polska, nieruchomości będą systematycznie coraz droższe. Polska gospodarka charakteryzuje się niesłabnącym silny wzrostem w 2025 roku, z prognozami sięgającymi ok. 3,4-3,7% PKB, co stanowi znaczne przyspieszenie i jest wyższe niż średnia w UE. Wzrost napędzany jest konsumpcją, rosnącymi inwestycjami (w tym inwestycjami publicznymi) i technologią, co plasuje Polskę wśród liderów wzrostu. Agencje ratingowe i analitycy prognozują utrzymanie dobrej dynamiki na poziomie ok. 3,2-4,2% również w 2026 roku. Także giełda radzi sobie całkiem dobrze – kapitalizacja notowanych na GPW spółek, nad którymi kontrolę ma Skarb Państwa, wzrosła w ciągu dwóch lat z 240,6 mld zł do 369,5 mld zł, czyli o ponad 50 proc.
Dla gospodarki oraz dla rynku nieruchomości duże znaczenia ma także obecność obcokrajowców w naszym kraju. Sami Ukraińcy wygenerowali w 2024 roku około 2,7% krajowego produktu. W latach 2022-2025 ich wkład szacowany jest na 328,6 mld zł, a do budżetu państwa wnoszą miliardy złotych z podatków. Wbrew propagandowym newsom ich praca i płacone podatki przewyższają koszty wsparcia, co dowodzi, że są także jednym z motorów wzrostu gospodarczego Polski (podobnie jak Polacy pracujący w Niemczech, czy też w Wielkiej Brytanii).
Polska radzi sobie także doskonale z inflacją, której poziom jest na najniższym poziomie od półtora roku i mieści się w przedziale celu NBP – inflacja (wskaźnik CPI) w listopadzie 2025 r. wyniosła 2,5%, co oznacza wyraźny spadek wskaźnika wobec publikacji sprzed miesiąca, gdy wartość CPI wynosiła 2,8%. W ślad za malejącą inflacją idą obniżki stóp procentowych. W 2025 roku Rada Polityki Pieniężnej sześciokrotnie obniżała stopy procentowe (łącznie o 1,75 p.p.), kończąc rok z główną stopą referencyjną na poziomie 4,00%! Niższy koszt pieniądza to nie tylko większa zdolność kredytowa i niższe raty kredytów – to także tańszy pieniądz dla inwestycji. Nadal na rynku nieruchomości sprzedaż kredytowa odpowiada dziś za 60–70% transakcji. Niższe stopy mocno ożywiły rynek, co pokazują imponujące listopadowe wyniki deweloperów – spółki sprzedały aż o 73% więcej lokali niż przed rokiem. Tu także widać było nową tendencję, gdyż do tej pory to mieszkania z drugiej ręki odpowiadały za ok. 60% wszystkich transakcji. Końcówka 2025 r. pokazuje jednak, że produkty deweloperskie zyskują coraz więcej zwolenników. Nowe standardy, miejsca parkingowe, zadbane części wspólne, nowoczesne windy – to powody, dla których kupujący coraz częściej wybierają „nowe” mieszkania.
W 2025 roku dość dynamicznie rozwijał się także rynek PRS (Private Rented Sector) napędzany przez inwestorów instytucjonalnych i rosnący popyt. Najem staje się coraz popularniejszy i coraz więcej osób decyduje się na wynajem, który daje elastczyność finansową oraz możliwość szybkiej zmiany miejsca zamieszkania. Niemniej jednak cały czas w Polsce częściej chcemy mieć mieszkanie na własność niż je wynajmować. Co więcej Polska jest nadal krajem w którym znacząca większość społeczeństwa mieszka w swoich własnych nieruchomościach – aż 63% Polaków posiada własną nieruchomość nieobciążoną kredytem hipotecznym! W Wielkiej Brytanii jest to jedynie 35%, w Niemczech 26%, a w USA 37%.
Na lokalnym sochaczewskim rynku nieruchomości także czuć, że Mazowsze się rozwija, co przekłada się na coraz wyższy popyt. W granicach miasta rosną nowe osiedla, w okolicznych gminach jak grzyby po deszczu wyrastają segmenty i osiedla domków jednorodzinnych. Sochaczew (położony strategicznie pod Warszawą) rozwija się razem z całą Polską, a to implikuje także na popyt na nieruchomości. Oczywiście nadal widać tendencję, że nabywcy wolą dopłacić za lepszą lokalizację i zamiast spędzać kilkadziesiąt minut dziennie w samochodach, wybierają oferty bliższej centrum lub stacji PKP. Analizując sochaczewski rynek należy pamiętać, że w kolejnych latach dojdzie nam kilkanaśnie tysięcy nowych osób (niektóre źródła mówią nawet o 30 tysiącach), co bezpośrednio będzie związane z powstającą koło Sochaczewa megainwestycją Port Polska (CPK). Do tego doliczyć trzeba nasze lokalne inwestycje (nowa fabryka dronów, rozwijające się sochaczewskie przedsiębiorsta) oraz osoby zainteresowane życiem w mieście, z którego w 30 min. można dojechać PKP do stolicy.
Czy w 2026 roku będzie więc taniej? Pamiętajmy, że w Polsce nadal względem innych krajów Europy Zachodniej nieruchomości są… tańsze! Przeliczając na EURO metr kwadratowy mieszkania w Warszawie kosztuje 4 280, a w Pradze 6 120, w Madrycie 5 990, w Berlinie 7 200, w Amsterdamie 8 470, w Paryżu 10 760! Dla porównania – koszt zakupu iPhone’a, czy samochodu w salonie w Polsce, jak i w innych krajach, jest porównywalny. Dlaczego więc ceny nieruchomości nie miałyby dążyć do tego samego poziomu?
Kolejny obiektywny powód, dla którego taniej nie będzie, to fakt, że zarówno w całej Polsce, jak i w Sochaczewie ubywa atrakcyjnych gruntów blisko centrum, stacji PKP, czy też zapewniających dobrą komunikację z miejscem pracy. Do tego systematycznie praca ludzka drożeje (w 2026 r. czeka nas kolejny wzrost płacy minimalnej), a popyt, wraz z rozwojem ekonomicznym będzie nieustannie rósł… Taniej więc na pewno nie będzie! Na pewno natomiast wzrastać będzie jakość inwestycji, dbałość o detale – tego bowiem oczekują kupujący. Będziemy mogli wybierać coraz lepsze produkty, bardziej dopasowane do oczekiwań.
My tradycyjnie bardzo polecamy przed zakupem dokładnie sprawdzić inwestycję i dewelopera, gdyż „nie wszystko złoto co się świeci”. Pozostaje więc tylko dobrze dobrać finansowanie i w 2026 rok wkroczyć z ambitnym planem zakupu wymarzonej nieruchomości – czego Wam serdecznie życzymy!
W mediach dość głośno omawiany jest przypadek dewelopera HREIT oraz działań prezesa spółki Michała Sapoty. Od czasu wprowadzenie Ustawy Deweloperskiej upadki deweloperów są naprawdę rzadkością. W tym przypadku jednak prawdopodobnie można mówić o oszustwie, a nie typowym upadku dewelopera.
Jak podaje Puls Biznesu według prokuratury Michał Sapota oszukał 886 inwestorów grupy, a także 683 nabywców mieszkań w jej inwestycjach deweloperskich. Łączna kwota oszustw zarzuconych prezesowi HREIT w obecnej chwili to 342 mln zł. Nadmienić należy, że wątek inwestorski w śledztwie wciąż ma charakter rozwojowy, a łódzka prokuratura szacuje, że ostatecznie zarzutem oszustwa w tym wątku może być objętych nawet kilka tysięcy osób na łączną kwotę około …1 mld zł.!
W wątku deweloperskim zarzut obejmuje w sumie 683 osoby, które miały zostać oszukane na łącznie ponad 142 mln zł. Przestępstwo według śledczych miało polegać na „podawaniu nieprawdziwych informacji i danych zawartych w prospektach informacyjnych”, a także „kierowaniu nieprawdziwych zapewnień i informacji co do stanu i możliwości wykonania inwestycji”.
Jak można uniknąć takich sytuacji? Przede wszystkim dokładnie zapoznając się z prospektem informacyjnym w Biurze Sprzedaży oraz na osobiście bieżąco kontrolować postępy na budowie. W przypadku inwestycji deweloperskich obsługiwanych przez LAND-HOUSE Nieruchomości Klient ma możliwość wejścia z nami na teren budowy, niemal w każdym jej etapie, i osobiście sprawdzić rzetelność dewelopera. Bądźmy ostrożni w zakupach i inwestowaniu – zazwyczaj przesadnie niska cena zawsze idzie w parze z niską jakością, a wysokie stopy zwrotu z dużym ryzykiem…