Demografia i rynek mieszkaniowy
Teoretycznie demografia powinna coraz mocniej uderzać w rynek mieszkaniowy, ale mimo tego, że liczba ludności systematycznie maleje, to w Polsce nadal buduje się 200 tys. mieszkań rocznie.
Według specjalistów z Pulsu Biznesu kryzys demograficzny nie jest scenariuszem na przyszłość, ale faktem – w latach 80. XX w. w Polsce rodziło się ponad 700 tys. dzieci rocznie, dziś rodzi się ok. 250 tys., a według najbardziej pesymistycznych scenariuszy ta liczba może spaść nawet poniżej 100 tys. Według prognoz do 2060 r. liczba ludności Polski może spaść do około 28 mln.
Co więc będzie z mieszkaniami, które obecnie się buduje? Kto będzie je kupował i kto będzie w nich mieszkał?
Osoby zajmujące się tym problemem w Ministerstwie Rozwoju i Technologii nie mają wątpliwości, że mimo spadku liczby urodzeń popyt na mieszkania nie zniknie, gdyż wciąż mamy do czynienia z przeludnieniem oraz dużą liczbą lokali o niskim standardzie. W Polsce nadal potrzebujemy dużej ilości mieszkań nowoczesnych — energooszczędnych, dobrze zlokalizowanych, z odpowiednią infrastrukturą, w tym miejscami parkingowymi. Jednym z największych wyzwań są stare budynki bez wind.
Dodatkowo należ pamiętać, że według szacunków, nawet 4,5 mln mieszkań znajduje się powyżej parteru w blokach, które nie mają windy! Dlatego popyt na nowoczesne mieszkania, z dostępem do windy, miejsce parkingowych, szczególnie tych w dobrych lokalizacjach, blisko komunikacji i miejsc pracy, nieustannie będzie się utrzymywał.
Do tego można doliczyć cały czas przybywających do naszego kraju imigrantów zarobkowych (obecnie to około 2-2,5 mln osób), którzy w 2025 r. zwiększyli nasz PKB nawet o 416 mld zł, i staje się jasne, że jeszcze długo nie zasypiemy „dziury” związanej z jakościową ilością mieszkań.
