Mieszkania na wynajem to cały czas opłacalny i bezpieczny biznes. Potwierdza to najnowsza transakcja na polskim rynku nieruchomości – pierwsza tak duża na naszym bardzo młodym rynku Private Rented Sector.
UOKiK wydał finalną zgodę na zakup przez Vantage Rent kilkunastu spółek Resi 4 Rent (30% udziałów posiada deweloper Echo Investment) mających w kilku miastach łącznie 5 322 lokali na długoterminowy najem instytucjonalny! Vantage Rent należy do notowanej w Niemczech TAG Immobilien, a w Polsce firma prowadzi również działalność deweloperską.
Wartość transakcji ustalono na 565 mln euro, co stanowi równowartość ok. 2,4 mld zł! Według analityków stopa zwrotu NOI (roczny dochód operacyjny netto podzielony przez cenę zakupu) wynosi w tym przypadku ok. 6,3%.
Według ocen specjalistów z branży nieruchomości transakcja będzie niewątpliwie punktem odniesienia dla rynku PRS w Polsce i naszym regionie Europy. To pierwszy zakup o takiej skali lokali z udokumentowaną historią najmu i obłożeniem lokali ok. 98% (co potwierdza popularność tego typu usługi). Oczywiście będzie to także bez wątpienia populistyczne paliwo dla politycznych haseł typu „niemiecki fundusz kupuje polskie mieszkania”. Zaznaczyć należy, że tego typu transakcje są czymś normalnym na rozwiniętych rynkach nieruchomości, świadczą o dojrzałości rynku oraz o stabilnej gospodarce danego kraju. Nabyte przez Vantage Rent spółki posiadają nieruchomości zbudowane na gruntach pod usługi i mogą służyć wyłącznie najmowi instytucjonalnemu (PRS).
W skład transakcji weszły spółki:
R4R Wrocław Rychtalska sp. z o.o.
R4R RE Wave 4 sp. z o.o.
R4R Wrocław Jaworska II sp. z o.o.
Hotel Wrocław Grabiszyńska sp. z o.o.
R4R Wrocław Park Zachodni sp. z o.o.
R4R Poznań Szczepanowskiego sp. z o.o.
R4R Poznań Nowe Miasto sp. z o.o.
R4R Łódź Wodna spółka sp. z o.o.
R4R Łódź Kilińskiego sp. z o.o.
R4R Warszawa Taśmowa sp. z o.o.
R4R Warszawa Woronicza sp. z o.o.
M2 Hotel sp. z o.o.
M2 Biuro sp. z o.o.
R4R Warszawa Wilanowska sp. z o.o.
Pimech Invest sp. z o.o.
R4R Gdańsk Kołobrzeska sp. z o.o.
R4R RE Wave 3 sp. z o.o.
R4R Kraków 3 Maja sp. z o.o.
Przykładowe mieszkanie na wynajem z oferty LAND-HOUSE Nieruchomości Sochaczew
I kwartał 2026 r. przyniósł kolejny wzrost cen mieszkań – po stabilizacji cen na koniec ubiegłego roku już w styczniu 2026 wrócił wzrostowy trend transakcyjnych cen mieszkań i utrzymuje się do dziś, choć tempo zmian pozostaje niewielkie.
Z danych doradczej firmy CBRE wynika, że w całym I kw. 2026 r. w stolicy sprzedano ponad 4,2 tys. mieszkań deweloperskich. To o ok. 13% więcej niż kwartał wcześniej i o 12% powyżej średniej kwartalnej z ostatnich pięciu lat. Był to jednocześnie najlepszy wynik sprzedażowy od dwóch lat, czyli od momentu wygaśnięcia wpływu programu Bezpieczny kredyt 2%.
Co ciekawe z raportu Credipass za I kw. 2026 r. wynika, że powodem 28%. transakcji sprzedaży mieszkania na rynku wtórnym był zakup kolejnej nieruchomości, o większym metrażu! Tak więc poprawa standardu życia staje się główną przyczyną sprzedaży obecnego mieszkania. Na pewno nie bez znaczenia ma tu nieustanny rozwój naszego kraju i coraz lepsze zarobki. „Skok cywilizacyjny” Polski od czasu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 r. jest widoczny dla każdego. Ale należy także pamiętać, że od maja 2025 do marca 2026 r. stopy procentowe obniżono łącznie o 2 pkt. procentowe., co mocno zwiększyło dostępność kredytów (zdolność kredytowa) i przełożyło się na większe zainteresowanie zakupem większych i droższych mieszkań.
Puls Biznesu opublikował najnowsze dane z Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że zaledwie zaledwie 8% Polaków (nawet przy założeniu nieograniczonego budżetu) wybrałoby życie w ścisłym centrum miasta. Obecnie znacznie większą popularnością cieszą się miejsca ciche, zielone z czystym powietrzem. W badaniu zapytano również, gdzie Polacy chcieliby mieszkać, gdyby nie ograniczały ich kwestie finansowe. Wskazania rozłożyły się dość jednoznacznie: co piąty respondent wybrałby spokojną dzielnicę dużego miasta, a co dziesiąty… przeprowadziłby się nad polskie morze.
Bardzo ciekawym elementem badań były tzw. odpowiedzi otwarte. Okazuje się, że niemal zawsze pojawiał się w nich pewien schemat – najpierw wskazanie problemów lokalizacji związanych z pracą, transportem, dostępnością mieszkań, a potem słowo „ale”. Po „ale” najczęściej pojawiały się słowa takie jak: spokój, cisza, zieleń, czyste powietrze. To wyraźny sygnał zmiany priorytetów, gdyż aż 78% badanych jest zadowolonych z ilości zieleni i przyrody w swojej okolicy i jest to (tuż za dobrym dojazdem do pracy) najwyżej oceniany aspekt miejsca zamieszkania.
Sochaczewski inwestor ujawnił więcej szczegółów na temat projektu Staszica 468 – inwestycji wnoszącej nową jakość na lokalnym rynku powierzchni usługowo-biurowej.
Kluczem do sukcesu projektu Staszica 468 jest postawienie na najwyższą jakość i elastyczne przystosowanie do potrzeb przyszłych najemców. Oczywiście za tym idzie sposób, w jaki obiekt został zaprojektowany. Od początku wiadomym było, że nie ma szans na odtworzenie starych kamienic, które stały w tym miejscu. Nie miały one żadnych wartości historycznych ani wizualno-estetycznych, a tym bardziej funkcjonalnych, które wymagane są dla obecnych realiów rozwijającego się rynku nieruchomości.
Budynek usługowo-biurowy zaprojektowany w nowoczesnym stylu, w samym centrum Sochaczewa, nie jest więc przypadkowym wyborem estetycznym, lecz wynika z kilku racjonalnych przesłanek urbanistycznych, funkcjonalnych i ekonomicznych.
Po pierwsze, współczesna architektura lepiej odpowiada na aktualne potrzeby najemców. Budynki biurowe wymagają dziś elastycznych przestrzeni typu open space, możliwości swobodnego dzielenia i łączenia przestrzeni, dużych przeszkleń zapewniających dostęp do światła dziennego, przystosowania do wymagań osób niepełnosprawnych oraz zastosowania nowoczesnych instalacji technicznych (klimatyzacja, wentylacja mechaniczna, systemy inteligentnego zarządzania). Odtwarzanie historycznej formy sprzed II wojny światowej wiązałoby się z ograniczeniami funkcjonalnymi lub sztucznym „maskowaniem” nowoczesnych rozwiązań. Tym bardziej, że obiekt powstaje w miejscu dwóch zdegradowanych kamienic, które wybudowane były w różnych okresach, ale obie oryginalnie miały jedynie dwie kondygnacje.
Po drugie, istotna jest czytelność epok w przestrzeni miejskiej. Według wielu projektantów i architektów współczesna urbanistyka zakłada, że nowe budynki nie powinny na siłę udawać historycznych, lecz w sposób świadomy odróżniać się od starszej zabudowy. Dzięki temu zachowana zostaje autentyczność architektury przedwojennej, a jednocześnie miasto rozwija się w sposób naturalny, pokazując kolejne warstwy swojej historii. Tym bardziej dotyczy to lokalizacji, gdzie nie ma wyraźnie ukształtowanej zabudowy kamienicznej, pełniącej funkcję typowej starówki miejskiej.
Kolejnym argumentem jest oczywiście ekonomia i technologia. Nowoczesne formy architektoniczne pozwalają na zastosowanie najnowszych materiałów i technologii budowlanych, które są bardziej efektywne energetycznie i tańsze w utrzymaniu, spełniając tym samym coraz wyższe wymagania przepisów budowlanych związanych z ochroną środowiska. Stylizowanie budynku na przedwojenny często generuje wyższe koszty wykonania detali oraz późniejszej eksploatacji oraz nie umożliwia zastosowanie nowoczesnych rozwiązań jak np. instalacja fotowoltaiczna na dachu.
Nie bez znaczenia jest także kontekst urbanistyczny. Centrum Sochaczewa, jak wiele polskich miast, jest przestrzenią zróżnicowaną – obok zabudowy historycznej znajdują się obiekty powojenne i współczesne. Nowoczesny budynek będzie zapewne stanowić neutralne tło i uporządkowany kontrapunkt dla starszej zabudowy, zamiast tworzyć nieautentyczną imitację historycznego stylu.
Wreszcie, nowoczesna architektura podkreśla rozwój i aspiracje naszego miasta. Tego typu obiekt może być symbolem współczesności, innowacyjności i otwartości na inwestycje, co jest szczególnie istotne dla budynku o funkcji usługowo-biurowej. Tym bardziej, że przed Sochaczewem stoi historyczna szansa na dynamiczny rozwój, jaką jest powstający w naszej okolicy Port Polska (CPK), który wygeneruje nowe miejsca pracy i zapotrzebowanie na nowoczesne obiekty usługowo-biurowe.
Podsumowując, wybór nowoczesnej formy nie oznacza braku szacunku dla historycznej zabudowy, lecz jest świadomą decyzją projektantów i inwestorów, która łączy funkcjonalność, autentyczność i szansę dla estetycznego rozwoju miasta.
Już wkrótce rozpoczęcie prac budowlanych – koniec inwestycji zaplanowane jest na I kw.2028 r., a komercjalizacją obiektu zajmie się LAND-HOUSE Nieruchomości.
Do sejmu trafił przyjęty przez rząd projekt ustawy o utworzeniu związku metropolitalnego w województwie pomorskim, znanego jako Metropolia Gdańsk-Gdynia-Sopot (lub Metropolia Pomorska). Projekt, przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, ma na celu formalne sformalizowanie współpracy samorządów w regionie i przynieść około 500 milionów złotych rocznie dodatkowych środków! Projekt, który jest określany jako „historyczna chwila” i „kamień milowy” w budowaniu silnej współpracy samorządowej na Pomorzu, obejmie Gdańsk, Gdynię, Sopot oraz okoliczne samorządy (łącznie od 50 do 61 samorządów). Rozwiązanie pozwoli samorządom lepiej koordynować działania w takich obszarach jak transport, planowanie przestrzenne czy ochrona środowiska. Związek nie zmienia granic administracyjnych gmin, a jedynie łączy je w celu skuteczniejszego realizowania zadań ponadlokalnych. Nowa forma współdziałania samorządów zwiększy ich konkurencyjność i możliwości rozwoju, a region będzie mógł szybciej reagować na wyzwania, takie jak zmiany klimatyczne, rozwój infrastruktury czy integracja transportu publicznego. Ponadto zmiany umożliwią poprawę jakości usług publicznych, dzięki lepszej koordynacji działań gmin i powiatów, a cała metropolia będzie mogła lepiej wykorzystać fundusze unijne, co przyspieszy rozwój regionu i zwiększy możliwości inwestycyjne. Dzięki tym rozwiązaniom nowa metropolia, licząca 1,5 mln mieszkańców, ma szansę stać się jednym z liderów rozwoju regionalnego w Polsce. Podobny pomysł pojawił się także w naszym mieście i dotyczyć ma integracji Sochaczewa z Gminą Sochaczew, która „okala” miasto. Jak pokazują przykłady innych samorządów zalet jest naprawdę dużo i niewątpliwie byłaby to szansa na dynamiczny rozwój naszego regionu.
Obecnie na rynku panuje błędne przekonanie, że ceny materiałów budowlanych nie rosną. Rzekomą stabilizację cen pokazują dane za luty – niestety rzeczywistość marcowa wygląda już zupełnie inaczej. Zapoczątkowany przez Donalda Trumpa konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł pod koniec miesiąca dlatego zmiany ceny mają charakter statystycznie nieistotny. Niestety już w marcu pojawiły się niepokojące sygnały, że branża budowlana może właśnie wchodzić w nową fazę cyklu podwyżek.
Do wybuchu konfliktu ceny były względnie stabilnie – nie było presji ze względu na ceny energii, koszty transportu były akceptowalne, a łańcuchy dostaw bezpieczne. Sytuację dynamicznie zmieniła eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, która przełożyła się na niekontrolowany i dynamiczny wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na wyższe koszty produkcji materiałów budowlanych. Przykładem może być styropian, którego produkcja powiązana jest z rynkiem ropy – cena w zaledwie kilka tygodni wzrosła nawet o 100%! Oczywiście presja kosztowa zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane na które jednocześnie oddziałują rosnące ceny energii, napięcia w globalnym handlu i zaburzenia logistyczne związane z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.
W efekcie końcowym presja kosztowa zaczyna obejmować już nie tylko materiały izolacyjne, ale też cement i beton, stal i konstrukcje, a także prefabrykaty i chemię budowlaną oraz transport wszystkich materiałów. To oznacza, że skokowe zmiany obserwowane dziś w jednym segmencie będą w kolejnych miesiącach obejmować cały rynek materiałów budowlanych.
Za wojnę Trumpa płacimy wszyscy – od klientów na stacjach benzynowych, poprzez osoby robiące zakupy w sklepach, na kupujących mieszkania kończąc. Bo gdy rosną ceny transportu i materiałów budowlanych ceny nowych mieszkań zapewne nie pozostaną długo na obecnym poziomie…
Jak podaje Puls Biznesu na polskich rynku biurowym rekordowy popyt zderzył się z historycznie niską podażą nowych obiektów. Najemcy muszą więc coraz częściej planować relokacje z dużym wyprzedzeniem i liczyć się z wyższymi kosztami najmu.
Z nowych danych BNP Paribas Real Estate Poland wynika, że w 2025 r. na ośmiu największych rynkach (poza Warszawą) firmy wynajęły rekordowe 773 tys. m.kw. powierzchni biurowej. Okazuje się, że w większości miast obserwuje się spadek liczby dostępnych powierzchni, a w najlepszych lokalizacjach zaczyna brakować atrakcyjnych opcji najmu. Rywalizacja o najlepsze biura jest najbardziej zacięta w Warszawie. Firmy, które nie zaplanowały z odpowiednim wyprzedzeniem relokacji często muszą wybierać między renegocjacją umowy w obecnej lokalizacji, a przeprowadzką poza centrum miasta. Już od 2023 r. stołeczny rynek funkcjonuje w wyraźnej luce podażowej, której skutki pogłębiają się z każdym kwartałem, gdyż deweloperzy ukończyli w minionym roku zaledwie pięć nowych biurowców o łącznej powierzchni 20,5 tys. m kw. – to aż o 83 proc. mniej niż rok wcześniej! W najbardziej pożądanym obszarze biurowym stolicy (okolice Ronda Daszyńskiego), poziom pustostanów spadł do zaledwie 6%. W praktyce oznacza to, że proces poszukiwania nowego biura w atrakcyjnej części Warszawy powinien zaczynać się nawet dwa, trzy lata przed planowaną relokacją i jeszcze przed rozpoczęciem budowy nowych projektów!
Rosnący popyt na biura wywołuje presję na wzrost stawek czynszów szczególnie w najlepszych częściach miast. Najlepsze budynki w centralnych lokalizacjach notują wzrost stawek czynszowych, a starsze obiekty, szczególnie położone poza głównymi strefami biurowymi, utrzymują stabilny poziom. Z kolei największe wyzwanie dla potencjalnych najemców stanowi segment premium. Przykładowo w Warszawie czy Krakowie firmy zainteresowane biurami o podwyższonym standardzie muszą liczyć się z koniecznością podpisania umowy przednajmu i oczekiwania na zakończenie budowy obiektu! Rosnąca konkurencja o najlepsze powierzchnie powoduje, że najemcy są coraz częściej skłonni zapłacić wyższy czynsz za najwyższą jakość oraz z wyprzedzeniem planować relokacje oraz uwzględnianie scenariuszy przednajmu jako standardowego elementu procesu poszukiwania nowej siedziby.
Według tegorocznej edycji World Happiness Report, opublikowanej przez Puls Biznesu, Polacy są wśród 15% najszczęśliwszych narodów świata. Wynika z tego, że przeciętny Polak jest szczęśliwszy niż Włoch, Hiszpan, Francuz, Kanadyjczyk, Brytyjczyk!
Jeszcze 15 lat temu zajmowaliśmy 53. miejsce, w 2019 już 43., a w 2025 przesunęliśmy się już na 24. Tym samym jesteśmy tuż za USA (23.) i Arabią Saudyjską (22.), wyprzedzając kraje, takie jak Francja, Kanada, Portugalia, Hiszpania, Włochy, czy Wielka Brytania. Jest w nas coraz więcej radości i entuzjazmu, coraz mniej smutku i rozgoryczenia, stać nas na coraz lepsze życie, zagraniczne podróże, czy lepsze nieruchomości – zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski.
Z badań autorów raportu wynika, że rosnące zadowolenie z życia w Polsce opiera się w większości na naszej gospodarce i rosnącej zamożności oraz relacjach społecznych. Ponad jedna czwarta naszego poczucia szczęścia wynika z wyższego poziomu zamożności i pewnej stabilności makroekonomicznej.
To kolejny ranking, który jasno pokazuje, że od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej (2004 r.) nasza gospodarka dynamicznie się rozwija, a wraz z nią rośnie zamożność i zadowolenie z życia Polaków! Obyśmy tylko tego nie popsuli…
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że obecne przepisy, obowiązujące od 2 stycznia 2026 r. przewidują 30 tys. zł grzywny i 5 tys. zł mandatu za rozniecenie ogniska na własnej działce. Oczywiście przepisy nie zostały zaostrzone, aby karać za rozpalanie ognisk w celach rekreacyjnych, ale żeby walczyć z dość częstym procederem bezmyślnego wypalania traw.
Do procederu wypalania traw dochodzi najczęściej na przełomie zimy i wiosny. Na temat tego procederu nadal krąży dziwny mit (podobny do tego, że Ziemia jest płaska), iż może on mieć pozytywne skutki w postaci bujniejszego odrostu traw i użyźnienia gleby, a tak naprawdę jest katastrofalny w skutkach dla ekosystemu i może sprowadzić poważne zagrożenie dla ludzi, zwierząt i nieruchomości. Stąd też Ministerstwo Sprawiedliwości od 2 stycznia 2026 r. zaostrzyło sankcje m.in. za wypalanie, aby wzmocnić ochronę środowiska i bezpieczeństwo mieszkańców.
Rozniecenie ogniska w celu wypalania trawy, słomy lub pozostałości roślinnych, nawet jeżeli dokonywane jest w obrębie własnej nieruchomości – w określonych w ustawie przypadkach – jest kategorycznie zabronione. 2 stycznia 2026 r. weszła w życie nowelizacja kodeksu wykroczeń oraz kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (tj. ustawa z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń oraz ustawy – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia), która zaostrza kary za wypalanie traw, rozniecanie ognia oraz inne zachowania stwarzające zagrożenie pożarowe w miejscach publicznych, na terenach leśnych i zurbanizowanych. Za wykroczenie określone w art. 82 par. 4 kodeksu wykroczeń, polegające na wypalaniu trawy, słomy lub pozostałości roślinnych na polach w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań, lasów, zboża na pniu i miejsc ustawienia stert lub stogów bądź w sposób powodujący zakłócenia w ruchu drogowym, a także bez zapewnienia stałego nadzoru miejsca wypalania – grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Karalność wypalania gruntów rolnych, obszarów kolejowych, pasów przydrożnych, trzcinowisk i szuwarów wynika również z art. 130a ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, zgodnie z którym – za ww. czyny grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 30 000 złotych, a w razie ukarania za wykroczenie – sąd może również orzec obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.
Pamiętajmy, że wypalanie traw, oprócz niebezpieczeństwa rozniecenia większego pożaru, powoduje wyłącznie straty ekologiczne:
ziemia wyjaławia się, gdyż zahamowany zostaje naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza.
do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi jak i zwierząt.
niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków zwierząt, a dym uniemożliwia pszczołom i trzmielom oblatywanie łąk
w płomieniach lub na skutek podwyższonej temperatury ginie wiele pożytecznych zwierząt t.j. płazy (żaby, ropuchy, jaszczurki), ssaki (krety ryjówki, jeże, zające, lisy, borsuki, kuny, nornice, badylarki, ryjówki i inne drobne gryzonie) oraz niszczone są miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy, a nawet saren.
To samo dotyczy spalania resztek odpadów zielonych na własnych posesjach. Spalania odpadów innych niż resztki roślinne, zakazuje art. 30 ustawy o odpadach, zgodnie z którym zakazuje się przetwarzania odpadów poza instalacjami lub urządzeniami oraz art. 155 ww. ustawy, który stanowi z kolei, że termiczne przekształcanie odpadów prowadzi się wyłącznie w spalarniach odpadów lub we współspalarniach odpadów. Z kolei art. 3 ust. 2 pkt 5 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach stanowi natomiast, że odpady zielone (tzw. bioodpady) są objęte selektywnym zbieraniem odpadów. W związku z powyższym absolutnie nie ma możliwości legalnego spalania, w obrębie własnej posesji, traw, liści czy gałęzi.
Inwestycje w nieruchomości zagraniczne są kuszące, ale nie każdy kierunek jest bezpieczny, co pokazuje obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Inwestorom pragnącym kupić nieruchomości poza granicami Polski nasza firma zawsze doradzała jeden słuszny kierunek – kraje Unii Europejskiej. Kraje z miarę podobną kulturą, objęte wspólnym prawem UE, jednolitą walutą, w których nie ma niebezpiecznego dla każdej dziedziny życia fundamentalizmu religijnego i do których można dojechać drogą lądową.
Zaletą nieruchomości położonych w Unii Europejskiej jest bardzo szeroka oferta, deweloperzy mają już duże doświadczenie w budowie domów sezonowych, a wyspecjalizowane firmy zarządzające nieruchomościami pod nieobecność właścicieli stały się standardem. Istotnym czynnikiem jest także dostępność komunikacyjna – rozbudowana siatka połączeń lotniczych oraz możliwość alternatywnej drogi lądowej, co sprawia że podróż do domu z Hiszpanii, Portugalii czy Włoch jest możliwa nawet po wybuchu wulkanu (case Islandii w 2010 r.), czy też jak obecnie podczas konfliktu wojennego (połączenia lotnicze z Dubaju są obecnie zablokowane). Efekt jest taki, że kraje bezpieczne, zlokalizowane w Unii Europejskiej, słoneczne i dobrze skomunikowane stabilnie drożeją i wszystko wskazuje na to, że nadal będą drożeć. Są to więc kierunki bezpieczne, zarówno jako drugi dom, jak i inwestycja kapitału.
Oczywiście część niedoświadczonych inwestorów na pewno skusi się potencjalnie wyższymi stopami zwrotu i wybiorą bardziej odległe rynki rozwijające się, takie jak Dominikana czy Oman oraz najpopularniejszy obecnie w świecie celebrycki Dubaj. Osobiście znamy przypadki, gdy inwestorzy szukając wyższy stóp zwrotu, lub bazując na opiniach pseudodoradców inwestycyjnych lub „wybitnych” trenerów biznesu, skierowali się w stronę „atrakcyjniejszych” nieruchomości właśnie w Dubaju. Niemniej jednak trzeba się dobrze zastanowić, czy na pewno zakup nieruchomości na „spotkaniu inwestycyjnym” organizowanym w hotelu, podobnie jak podczas sprzedaży garnków Zepter, jest dobrym sposobem na bezpieczną inwestycję …
Przestrzegamy i apelujemy – w inwestycjach nie ulegajmy modzie, emocjom, czy też szemranym doradcom i celebrytom z kolorowych magazynów.